Tour de France: TOUR DE FRANCE 2005 - TROSZKĘ HISTORII I CHARAKTERYSYKI OGÓLNEJ
Wysłano dnia 21-06-2005 przez mich |
|
Jak kiedyś ładnie powiedziano, przez 11 miesięcy Francją rządzi prezydent (aktualnie Jacques Chirac), jednak przez 1 miesiąc, tj.: lipiec dyrektor Tour de France (Jean - Marie LeBlanc - już odchodzący pomału z funkcji i młody Christian Prud’homme, przejmujący pałeczkę - proces ten potrwa do przyszłego roku). Piszę to, bowiem przed nami najważniejsza impreza sezonu dla kolarzy szosowych - wyścig Dookoła Francji, czyli Tour de France!
Wszystkie informacje o Tour de France
Co to jest Tour de France? - ogólna charakterystyka Tour de France, nazywany również „Wielką Pętlą” jest tym dla kolarzy, czym turniej w Wimbledon’ie dla tenisistów, a Turniej Czterech Skoczni dla skoczków narciarskich. Tour de France jest najbardziej prestiżowym i najsławniejszym kolarskim wyścigiem szosowym. Obok majowego Giro d’Italia i wrześniowej Vuelta a Espana zaliczany jest do wielkich tourów - najdłuższych, trzytygodniowych wyścigów kolarskich. Od tego roku, z powstaniem elitarnego cyklu wyścigów UCI Pro Tour, Tour de France znalazł się, oczywiście, wśród 27 wyścigów tego cyklu, choć podobnie jak organizatorzy pozostałych wielkich tourów, tak i dyrekcja „Wielkiej Pętli” nie jest zadowolona z tej zmiany w kolarstwie, a negocjacje wcale nie są krótkotrwałe, ani też łatwe.
Tour de France został rozegrany po raz pierwszy w 1903r., a więc obchodzimy jego 102. urodziny, zaś odbędzie się on po raz 92. Brakujące edycje to przerwy wojenne. Podstawową selekcją są alpejskie i pirenejskie wspinaczki, a wyścig tradycyjnie kończy się płaskim etapem przyjaźni zakończonym na Polach Elizejskich w Paryżu.
Największe sławy „Wielkiej Pętli” Na drugim miejscu, jeśli chodzi o liczbę zwycięstw jest czterech kolarzy, którzy wygrywali Tour de France pięciokrotnie. Do tego zaszczytnego grona należy oczywiście uważany za najlepszego kolarza w historii „Kanibal” (bo wygrywał mnóstwo wyścigów nie dając innym szans), czyli Belg Eddy Merckx (zwycięstwa w latach : 1969, 1970, 1971, 1972,1974). Towarzyszą mu dwaj Francuzi „Borsuk” (gdyż to takie zwierzę, które trzeba dobrze poznać ...) Bernard Hinault (1978, 1979, 1981,1982,1985) i nieżyjący już Jacques Anquetil (1957, 1961, 1962, 1963, 1964). Składu dopełnia wyśmienity Bask Miguel Indurain (1991, 1992, 1993, 1994, 1995.)
Jednak rekordzistą w liczbie zwycięstw w całym wyścigu jest Amerykanin Lance Armstrong, który od 1999r. nie opuszcza pozycji najlepszego w tym wyścigu. Słynny Teksańczyk triumfował tu zatem 6 - krotnie i ostatni raz przed rokiem. W tym sezonie były mistrz świata, bo takim tytułem też może poszczycić się Armstrong ma zatem szansę na jeszcze większe wyśrubowanie swego rekordu, choć jako iż zwycięzca raka (Armstrong w swej karierze triumfował nie tylko nad swymi rywalami z szos kolarskich, ale też nad chorobą) zapowiedział zakończyć karierę po tegorocznej „Wielkiej Pętli”, mówi się, że jego ostatni start będzie rundą honorową, rundą pożegnalną.
Tak się składało, że podczas dominacji wymienionych wielkich mistrzów przypadało jeździć innym wielkim, ale troszkę mniejszym kolarzom, którzy wiecznie zajmowali miejsca tuż za czołowym. Takimi zawodnikami byli Raymond Poulidor (3 razy drugi i 5 razy trzeci), Joop Zoetemelk (raz pierwszy i 6 razy drugi) i ostatnio Jan Ullrich (raz pierwszy i 5 razy drugi).
Nie można również pominąć wzmianki o najmniejszej różnicy między pierwszym, a drugim kolarzem w Tour de France. Było to w roku 1989. Przed ostatnim etapem, którym była jazda indywidualna na czas z Wersalu do Paryża, liderem był Laurent Fignon, a 2. był Greg LeMond. Amerykanin pojechał fantastycznie czasówkę, wyprzedzając Fignon’a. Francuz przegrał wówczas cały TdF o jedyne 8”
O koszulkach i ich zdobywcach: Warto wspomnieć o klasyfikacjach innych niż generalna. Zacznę od górskiej, która w ostatnich latach bardzo często (7 - krotnie od 1994r.) padała łupem Richard’a Virenque’a. Francuz zwany „Ryszardem Lwie Serce” był prawdziwym sportowym duchem tego wyścigu. Prezentował wspaniałe akcje i zostanie na długo w pamięci kibiców chociaż „Wielkiej Pętli” nigdy nie wygrał. Należy jednakże wspomnieć, iż zabiegał o to - był 3. w 1996r. i 2. w 1997r. Grzebała go jednak niezmiennie - jazda indywidualna na czas, która nie należała do jego ulubionych specjalności. Stwierdził więc, że jeśli na klasyfikację generalną się nie nadaje, powalczy w klasyfikacji górskiej. Tak też uczynił. Wygrywał przy sposobności 7 etapów Touru. Uciekał na górskich etapach tak, jak podczas ostatniej edycji TdF na 10. etapie w Masywie Centralnym.Nie kalkulował, nie wyliczał - po prostu atakował i wygrywał nieraz wszystkie górskie premie etapu - tak było chociażby na owym 10. etapie - później zaś przyjeżdżał samotnie do mety, wygrywając jeszcze etap. Na kolejnych zaś bronił już tylko swej pozycji w górskiej klasyfikacji. Virenque miał jednak sporą wpadkę - był głównym aktorem afery dopingowej Festiny w 1998r. Pożegnał się jednak z kolarstwem i z białą koszulką w czerwone grochy (koszulką w jakiej jedzie na Tour de France lider kl. górskiej) po ubiegłym sezonie i dobrze, że uczynił to jako kolarz wielki, a nie oskarżany o dopingowe oszustwa. Będzie mi Francuza i jego akcji szalenie brakowało na tegorocznym TdF.
Jeśli chodzi o sprinterów, należy ich podzielić na dwie grupy : tych, którzy wygrywali na samym początku dużo etapów, by wycofać się na pierwszym podjeździe i tych, którzy walczyli o to, by w zielonej koszulce (koszulce dla lidera klasyfikacji punktowej) zaprezentować się na podium w Paryżu na Polach Elizejskich. Do pierwszej grupy należeli ostatnimi czasy Włosi : najpierw Mario Cipollini, a potem Alessandro Petacchi. Gdy wygrali już kilka finiszy z peletonu, a nadchodzić zaczynały pierwsze góry, zostawali juz na pierwszym podjeździe, a za nimi jechało 5 razy więcej reportetów, aniżeli za czołówką wyścigu. Jechało, by sfotografować dla swych mediów najważniejszy moment etapu, czyli gdy Cipollini (czy ostatnio Petacchi) zsiądzie z roweru, z pomocą dyrektora sportowego czy kogoś z obsługi grupy wrzuci sprzęt na dach wozu technicznego swego teamu i wreszcie sam wsiądzie do samochodu, jeszcze odziany w zieloną koszulkę. Zaś ów trykot ostatnimi czasy przypadał najczęściej na Champs Elysees dwukrotnie Australijczykowi Robbie Mc Ewen’owi (w 2002 i 2004r.) i aż sześciokrotnie Niemcowi Erik’owi Zabel’owi - corocznie od 1996r. aż do 2001r.
Jedynym, który w jednym roku zdobył 2, a właściwie aż 3 koszulki był nie kto inny, lecz uznany za kolarza wszech czasów słynny Belg Eddy Merckx. W 1969r. wygrał cały wyścig, zdobywając oczywiście żółtą koszulkę, ale także zostając królem gór i najlepszym sprinterem wyścigu jednocześnie. Natomiast ostatnią klasyfikację - młodych (U - 25) wprowadzono dopiero w 1975r., ale gdyby istniała wówczas, tj.: w owym 1969r., Merckx zdobyłby i ją - miał bowiem 24 lata... Zaś z nowszych czasów wspomnieć należy Francuza Laurent Jalabert’a, który najpierw specjalizował się w wyścigach klasycznych i sprintach (wygrał klasyfikację punktową w 1992 i 1995r). Jednak z czasem, tak jak ostatnio Danilo Di Luca, Jalabert stał się znakomity również w innych specjalnościach zdobywając koszulkę białą w czerwone grochy w 2001 i 2002r.
Natomiast ostatnia z koszulek - biała - dla najlepszego kolarza poniżej 25lat przypadała takim sławom jak Francesco Moser, Laurent Fignon, Greg LeMond, Marco Pantani, Jan Ullrich czy Ivan Basso. W ostatnich dwóch latach zdobywali ją Rosjanie Denis Mienczow i Władymir Karpiec. Najwięcej razy (trzykrotnie) zdobywał natomiast tę koszulkę Ullrich (w latach 1996, 1997 i 1998)
Chciałbym jeszcze przypomnieć jedną sylwetkę. Przypomnieć o Thomas Voeckler’ze, który w ubiegłorocznym Tour de France, choć był dopiero 18. i nie wygrał żadnej z klasyfikacji to był prawdziwym bohaterem tej „Wielkiej Pętli”. Jego przygoda zaczęła się na 5. etapie TdF 2004, gdy do mety dojechała 5 - osobowa ucieczka. Ów etap wygrał Stuart O’Grady, ale liderem został Voeckler. Wszyscy sądzili, że przy najbliższych trudnościach Francuz pożegna się z żółtą koszulkę przodownika wyścigu. Tymczasem kolarz z Alzacji był liderem wyścigu nadal po 2 pirenejskich etapach! Przejechał je bowiem bardzo dzielnie, pokazując, że koszulka lidera dodaje skrzydeł. Mało tego na 2. z owych pirenejskich etapów był nawet 13! Prowadzenie w wyścigu stracił dopiero w Alpach na 15. etapie!
Krótko o ostatnich edycjach Tour de France W ubiegłym roku Armstrong z wielką łatwością wygrał Tour de France dominując w zasadzie na wszystkich rozstrzygających górskich etapach i dwóch najistotniejszych czasówkach. Rywale nie mieli nic do powiedzenia, podobnie jak w pozostałych edycjach, które wygrał Armstrong (poza 2003r., o czym za moment). Tak oto w pięciu na sześć wygranych „Wielkich Pętli” Armstrong wyprzedzał 2. zawodnika o przynajmniej 6 minut.
Najtrudniej zwycięstwo przyszło mu w jakże pamiętnym 2003r. Najpierw jeden z najgroźniejszych rywali Amerykanina - Hiszpan Joseba Beloki, przewrócił się fatalnie na zjeździe, łamiąc biodro. Z tego upadku pamiętamy również to, jak jadący tuż za Beloki’m Armstrong omijał go jadąc przez ugory. Rywali jednak nie brakło. Ullrich wygrał zdecydowanie czasówkę i wydawało się w ogóle, że Armstrong może przegrać wyścig. Był jednak jeden pamiętny etap, kiedy Amerykanin, jadąc w czołówce rozbitego już na podjeździe peletonu, zawadził o torebkę czy chlebak jednego z kibiców i przewrócił się. Zaraz jednak ruszył bardzo mocno, wygrywając etap, i jak się później okazało cały Tour de France. Jednak drugiego Ullrich’a pokonał tylko o 1’01”, a 3. Kazacha Winokurowa o 4’14”.
W ubiegłym roku w Pirenejach tempa potrafił dotrzymać Lance’owi tylko Ivan Basso, a na etapach alpejskich poza Włochem jeszcze Niemcy : Kloden i Ullrich. jednak to Armstrong wygrał 3 z 4 takich etapów. Na czasówce pod górę, do L’Alpe d’Huez Lance Armstrong wprost ośmieszył rywali, pokonując 2. Ullricha o ... 1’01”, a na przedostatnim etapie - również czasówce - był ponownie najlepszy wygrywając z Ullrichem znowu o feralną 1’01”. W sumie Armstrong wygrał o 6’19” z 2. Kloden’em i o 6’40” z 3. Basso. Zaś Jan Ullrich był dopiero 4. Zdecydowanie Tour de France z 2003r. przyniósł więcej emocji i niepewności, aniżeli TdF 2004, w którym od początku gór wszystko było w zasadzie jasne.
Polacy w Tour de France Lech Piasecki był jedynym Polakiem, który jechał w żółtej koszulce lidera „Wielkiej Pętli”. Stało się tak w 1987r., chociaż nie wygrał on etapu, a był 2. na jednym z etapów. Piasecki przejechał 2 etapy w koszulce lidera największego wyścigu świata. Co nie udało się Piaseckiemu zrobił Zenon Jaskuła - jedyny polski zwycięzca etapowy w TdF. Wygrał on etap w 1993r., a w całym wyścigu był 3!
foto 1 : Eddy Merckx (www.kolarstwo-szosowe.gda.pl) foto2 : Richard Virenque (Luc Claessen/www.actiefotos.be; www.cyclingnews.com) foto3 : Lance Armstrong (Luc Claessen/www.actiefotos.be; www.cyclingnews.com)
|
| |
|
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
|
Wynik głosowania: 4.42 Głosów: 7

|
|